
Jako sekretarz stanu Marco Rubio obejmuje dominującą pozycję jako domniemany następca tronu MAGA Donalda Trumpa, jeden z byłych zwolenników senatora z Florydy zastanawiał się w tym tygodniu czy jest on uszkodzonym towarem.
Pisząc dla NOTUS, wieloletni konserwatywny felietonista Matt Lewis zauważył, że popierał Rubio w 2016 roku i jego szacunek dla niego tylko wzrósł, ale teraz martwi się, że nie tylko był "współwinny", co może zaszkodzić jego przyszłości lub gorzej, ale czy mógł wyciągnąć niewłaściwe wnioski z administracji Trumpa.
Lewis artykułuje to centralne napięcie, pisząc: "Możliwość, że ta smutna objazd w amerykańskiej polityce może zakończyć się prezydentem Rubio daje, przynajmniej na powierzchni, odrobinę nadziei", ale ta krucha optymizm załamuje się pod ciężarem rzeczywistego dorobku Rubio w administracji Trumpa.
Obrazy prześladują Lewisa. Przypomina sobie Rubio "zapadającego się w tę kanapę, podczas gdy Trump i JD Vance besztali ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego" – moment, który krystalizuje bierność Rubio wobec prezydenckiego nadużycia.
"Każdy republikanin, który pozostał przeciwny Trumpowi, został już wyeliminowany, co oznacza, że jedyni realni republikanie zostali w różnym stopniu skażeni", zauważył Lewis, po czym zapytał, czy jest on "wyrachowanym konserwatystą", czy "... przekształcił się w prawdziwego populistycznego nacjonalistę? A może jest po prostu kameleonem? Czy istnieje w ogóle 'prawdziwy' Rubio?"
"Jeśli Rubio jest amoralnym machiawelistą, może okazać się bardziej niebezpieczny niż Trump, właśnie dlatego, że jest bardziej kompetentny – i miał więcej czasu na obserwowanie testowania amerykańskich instytucjonalnych barier ochronnych", napisał Lewis, po czym zaproponował: "Jeśli przekształcił się w populistycznego nacjonalistę, to konkurowałby na tej samej ścieżce co Vance i Tucker Carlson – być może wyjaśniając wyborcom, dlaczego jego światopogląd ewoluował w erze Trumpa i jak mógłby zaoferować łagodniejszą, delikatniejszą wersję tej filozofii."
Dodając, że ma nadzieję, iż Rubio "gra długą grę", robiąc to, co musi, aby pozostać "żywotnym", ostrzegł: "Z drugiej strony, jeśli kandydat na prezydenta jest gotów zadowalać Trumpa, aby zostać wybranym, czy możemy mu ufać, że będzie rządził niezależnie, gdy już znajdzie się w Białym Domu?"
